Podbój kosmosu z fotela

Podróże w kosmos były dla człowieka celem jeszcze zanim zaczął podróżować pewnie po Ziemi. Od zarania dziejów to czarne i niebieskie pole rozciągające się na całej przestrzeni nad ziemią było intrygujące i kiedy, na początku dwudziestego wieku, wymyślono samolot, byliśmy pewni, że podróż na Księżyc to tylko kwestia czasu. Fakt, że tak się stało nie przybliżył nas do kolonizacji planet, nie wtargnęliśmy, jak niegdyś Portugalczycy, na obce lądy w poszukiwaniu surowców czy miejsc do osiedlenia się. Czy to dobrze, czy nie – sprawa jest indywidualna. Ale twórców serii „Mass Effect” zdecydowanie ciekawi, „co by było, gdyby…”. No właśnie, gdybyśmy, zamiast lecieć z Warszawy do Tokio, lecieli z Nowego Jorku na Marsa. Gra opowiada o przyszłości, w której galaktyki przemierza się tak, jak dziś województwa, a planety – te małe i te duże – są jak miasta. I faktycznie, na każdej możemy znaleźć formę życia. Kontakty z kosmitami nie są problemem – rasa ludzi jest znana, ma jednak swoją dobrą i złą sławę. Nierzadko będziemy wzięci za przeciwników i zaatakowani , jednak równie często zostaniemy potraktowani przyjaźnie. Wyprawy w kosmos to nie tylko rozmowy i polubowne załatwianie spraw. Trzeba walczyć o życie swoje i swojej drużyny. A cel nadrzędny gry, to ratunek całego wszechświata. Takiego wyzwania nie można odmówić.

Both comments and pings are currently closed.