s
s
s s s
s s
s s
s s
s
s
s
sNośmy maluchy! - dowiedz się więcej
Odpowiadamy na pytania lub wątpliwości pod numerem (0 22) 321 37 68 lub pod adresem e-mail bebelulu@bebelulu.pl.
Zapraszamy do odwiedzenia naszego sklepu firmowego w C.H. Arkady, ul. Solec 81B, lok. A-57 w Warszawie, gdzie chętnie udzielamy rad i wyjaśniamy wątpliwości dot. noszenia w chuście.
 
sKręgosłup

Jak najlepiej nosić dziecko, żeby nie nadwerężać kręgosłupa malca? Czy już od pierwszych dni po porodzie można je nosić pionowo oparte na ramieniu, np. po to, żeby mu się odbiło?
U najmłodszych niemowląt rekomendowane jest noszenie w pozycji "fasolki". Tułów dziecka opiera się na przedramieniu kończyny górnej, na której leży główka oraz na brzuchu osoby noszącej. Dłoń drugiej kończyny podtrzymuje pupę a kciuk tkwi pomiędzy udami. Nóżki powinny być lekko odwiedzione oraz zgięte w stawach biodrowych i kolanowych. Główkę dziecka ustawia się w osi tułowia, która w pierwszych tygodniach życia powinna znajdować się na jednym poziomie, a w miarę rozwoju może być coraz bardziej odchylona (skośna). Należy dążyć do możliwie najbardziej symetrycznego ułożenia. Pozycja "fasolki" nie nadwyręża kręgosłupa. (...)

dr med. Kamil Hozyasz
e-Biulten Nestle dziecko.nestle.pl/in_menu1_001_n_biuletyn_temat_m_grudzien.asp

Szanowni Państwo,

w moim odczuciu używanie chusty do noszenia niemowląt w największym stopniu zależy odpredyspozycji psychicznych matki, jedne panie od pierwszego założenia chusty lubią ten sposób noszenia (i odczuwania bliskości) niemowlęcia a dla innych wydaje się on być trwale nie do zaakceptowania. Z medycznego punktu widzenia nie mam zastrzeżeń do wspomagania się chustą podczas noszenia niemowlęcia.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję za przekazanie mi demonstracyjnej chusty.

Gorąco pozdrawiam, dr med. Kamil Hozyasz

 

sDoświadczenia dziecka noszonego w chuście

Dziecko ma potrzebę bycia noszonym. Rodzice na całym świecie zaspokajają tę potrzebę, nosząc dziecko w chuście bądź zastępczo kołysząc w hamaku lub kołysce. Zależnie od tradycji, dzieci są noszone aż do osiągnięcia fazy samoidentyfikacji (od dwóch do dwóch i pół roku), a niektóre są przy tym tak ciasno zawinięte, że nie mogą nawet poruszać rączkami.
Zadziwiające jest, że dzieci te błyskawicznie nadganiają opóźnienia w zręczności ciała i rąk i przewyższają w tym dzieci, które mogły się swobodnie poruszać.
  Nikt na przykład nie wątpi w zręczność indiańskich dzieci. Pomimo pozornego ograniczenia bodźców ich rozwój umysłowy również przebiega zadziwiająco dobrze. Duże poruszenie wywołały w latach 60. badania metod wychowania dzieci w jednym z południowoamerykańskich plemion. Mimo że dzieci aż do ukończenia pierwszego roku życia prawie cały dzień były przywiązane do matki, że raczkowanie i chwytanie innych obiektów niż matczyne ciało było niemożliwe, i mimo że opatulone chustą miały jedynie ograniczone możliwości obserwowania otoczenia, wypadły w testach rozwojowych niewiele gorzej niż dzieci północnoamerykańskie.

Wyniki zdumiewające, tym bardziej że testy stworzone zostały dla dzieci z USA, które się wręcz trenuje, między innymi za pomocą rozwijających zabawek, a także poprzez pozostawienie im dostatecznej swobody, by mogły ćwiczyć poruszanie się. Spoglądając wstecz na historię ludzkości, możemy stwierdzić, i mimo że na przestrzeni tysiącleci małe dzieci w pierwszych latach życia były przywiązywane do ciał rodziców, ich poczucie własnej wartości nie doznało uszczerbku. (...)

Dziwna wydaje się zbieżność, że właśnie w tym stuleciu, w którym noszenie małych dzieci zostało wyklęte (wciąż jeszcze wiele osób je odrzuca!), doświadczamy niespotykanego dotąd upadku ludzkich uczuć i wartości, manifestującego się przerażająco szybkim wzrostem przestępczości i chorób psychicznych. Może osamotnienie współczesnego człowieka zaczyna się już w momencie, w którym dziecko odłączone zostaje od matczynego ciała? Trzymanie dziecka, zgodnie z poglądem W.Winnicotta, stanowi sedno opieki nad niemowlęciem. Niemowlę doświadcza w ten sposób troski rodziców.

Chodzi tu zarówno o rzeczywiste trzymanie, jak i o wszystkie działania podejmowane przez otoczenie, niezbędne dla wspólnego życia. Trzymanie dostarcza dziecku szeregu fundamentalnych doświadczeń, na których może on budować swoją egzystencję. (...)

Dziecko jest w tym okresie jednym wielki nieuwarunkowanym oczekiwaniem. Arno Guen pisze: "Niemowlę nie doświadcza swej bezradności jako zagrożenia i przymusu, jeśli owa bezradność jest otulona żywotnością i radością matki. Pozwala ona raczej dziecku odkryć, że uzyska pomoc w swych próbach zrozumienia i wejścia w świat.

Wypracowanie umiejętności przystosowania się jest nieuniknioną biologiczną koniecznością, warunkiem umiejętności samorealizacji w przyszłości. Analogią niech będzie drzewo, które musi najpierw przystosować się do właściwego gruntu i klimatu, zanim będzie mogło zaowocować, albo emigrant, który musi najpierw nauczyć się języka, poznać sposób życia i rynek pracy, by znaleźć swoje miejsce w nowym kraju.

Mimo że dziecko nie ma możliwości decydowania samodzielnie o tym, w jaki sposób realizowany jest kontakt fizyczny i opieka, i mimo że czasem bywa mu źle, kiedy boli je brzuszek lub gdy jest głodne, a jedyną pomocą ze strony matki jest przytulenie go i kołysanie, to satysfakcja ta może go nauczyć: rezygnacji, znoszenia frustracji, przeżywania własnej wściekłości i strachu, a także doświadczenia satysfakcji w ramionach matki, uczy też czekania oraz znoszenia czyjejś niepożądanej i danej nie w porę czułości itp. Przeżywa wszystkie wzloty i upadki rzeczywistej relacji, może wyrażać swoje uczucia i zawsze w końcu otrzymuje miłość stwarzającą poczucie bezpieczeństwa. Ci, którzy nie doświadczyli przy ciele matki, że trudności są niezbędne, mogą nauczyć się tego jedynie w trakcie bolesnej psychoterapii i treningu komunikacji.
To, że pocieszenie i zachęcenie dziecka do czegoś trwa dłużej, aniżeli ono samo tego pragnie (tzn. przekraczanie jego oporu, jak również powściąganie jego aktywności ograniczoną przestrzenią gniazda), sprawia, że dziecko postrzega rodziców jako silniejszych i mających przewagę. Pierwotny autorytet rodziców powoduje, że czuje się bezpieczne i chronione, może szanować rodziców i brać z nich wzór do naśladowania.

Dziecko może obserwować wszystkie nieznane mu zmienne zjawiska występujące w otoczeniu - ogień, burzę, to, co dzieje się na ulicy, zwierzęta, obcych ludzi, itd.- z tej samej wysokości, co osoba nosząca. Na rękach opiekuna zachęcane i pocieszane przez niego, uczy się znosić sytuacje wywołujące lęk bez lęku lub z mniejszym lękiem. Im bardziej dziecko jest zdolne do odróżniana znanych mu osób od obcych, tym bardziej świadomy staje się lęk przed obcymi i ból rozstania. Umożliwia to powstanie dystansu wobec obcych oraz aktywne poszukiwanie schronienia u osób znanych. (...)

cytat z książki Iriny Prekop "Mały tyran"

sJak nosić noworodka?

Kto powie, że bez drżenia po raz pierwszy uniósł noworodka?
Maluszek wydaje się tak kruchy, że nie sposób nie czuć tremy. Na szczęście podnoszenie i noszenie maleńkiego dziecka w gruncie rzeczy nie jest szczególnie trudne.
Cała sztuka polega na tym, żeby czuło się bezpieczne. Dla małego człowieka, który przez całe dotychczasowe życie poruszał się tylko w brzuchu mamy, odległość z łóżeczka na twoje ręce musi wydawać się gigantyczna.
Ważne więc, żeby pokonywał ją jak najspokojniej. Ty też nie czułabyś się najlepiej, gdyby ktoś nagle cię porwał i szybkobieżną windą zawiózł na szczyt Pałacu Kultury. A potem - brrr! - gwałtownie zwiózł z powrotem.

Dlatego staraj się nie unosić malucha znienacka. Najpierw mu się pokaż, spójrz w oczy, zagadaj. Kiedy już się upewnisz, że go nie zaskoczysz, wsuń jedną dłoń pod jego szyję i główkę, a drugą - pod pupę. Chwilkę poczekaj, żeby oswoił się z dotykiem twoich rąk, a potem spokojnie unieś ku sobie. Pewnie instynktownie nachylisz się ku niemu, żeby jak najszybciej mógł się do ciebie przytulić.
Dzieci szybko rosną i zmieniają się. Sposób, w jaki można je nosić, także się zmienia. Wcześniaki bardzo lubią, gdy trzyma się je w dłoniach złożonych na kształt miseczki. Może czują się tam jak u mamy w brzuchu?

Urodzony o czasie maluszek spokojnie zmieści się na twojej jednej ręce: dłoń będzie mu służyć za podgłówek, a przedramię za materacyk pod plecki i pupę. Ale na dłuższą metę nie jest to zbyt wygodne. Lepiej jedną rękę podłożyć pod nogi i pupę, a drugą - pod plecy, szyję i główkę.
Jeśli chcesz uspokoić malucha, sprawić, by poczuł się bezpiecznie, możesz mocno go przytulić - w pozycji pionowej przytrzymując prawą ręką pupę, a lewą główkę. Będzie wtedy słyszał tak dobrze sobie znane, kojące bicie twojego serca. Jeśli zaś uniesiesz go wyżej - tak, żeby oparł bródkę o twój bark - będzie to dobra pozycja po karmieniu.
Niektórzy noszą niemowlę twarzą w dół. Maluch ma wtedy policzek i brodę oparte o przedramię mamy, a jej druga ręka, przełożona między nóżkami, podtrzymuje jego brzuszek. Wiele niemowląt ta pozycja uspokaja.

Gdybyś miała ochotę porozmawiać z dzieckiem, patrząc mu w oczy, ułóż go na przedramieniu tak, żeby jego główka spoczywała wygodnie w zgięciu łokcia, a drugą rękę wsuń pod pupę i kręgosłup.
Jeślibyś natomiast chciała, żeby maluch pooglądał sobie świat, możesz go nosić tak, by był przytulony plecami do ciebie. Włóż jedną rękę między jego nóżki, a drugą go obejmij. Będzie siedział na twojej dłoni niczym w wygodnym foteliku, przymocowany jak pasem bezpieczeństwa drugą ręką.

Wojciech Widłak, Miesięcznik Dziecko, nr 03/2003
kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54925,1326219.html

sNosić, nie nosić?

Jak najlepiej usypiać dziecko? Kto zna metodę doskonałą?

Chyba każdy z nas marzy o dziecku, które samo zasypiałoby bez żadnego problemu, odłożone do łóżeczka smacznie wtulało się w kołderkę i tak spało do rana... Niestety nie u każdego ten piękny scenariusz się sprawdza, choć są szczęściarze, którzy nigdy nie doświadczyli nieprzespanej nocy. Czy są zatem sprawdzone sposoby na prawidłowe spanie? (...)

Co jednak robić kiedy dziecko usypia tylko na rękach? Jeśli mówimy o tych najmłodszych dzieciach, odpowiedź jest prosta - nosić, nosić i jeszcze raz nosić! Dziecko potrzebuje bliskości, w końcu przez 9 długich miesięcy czuło swoją mamę, słyszało jej oddech, bicie serca i nagle zostało od niej oddzielone! Nic więc dziwnego, że często chce się w nią wtulać i móc ją poczuć bardzo blisko. Czasami rodzice twierdzą, że takie dziecko ich sprawdza - nie chcą ulegać jego zachciankom, bo boją się, że rozpieszczą malucha. Ale w przypadku dzieci tak małych o żadnym rozpieszczaniu nie może być mowy!

 

Wielki świat małych odkrywców
TVP1

 


s
s
s
s
s
s s s
s s s
Copyright © 2005-2010 Bebelulu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
W zależności od ustawień monitora rzeczywiste odcienie materiałów mogą się nieznacznie różnić od tych na fotografiach.
s